Kto nas ogląda?

Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości 
Nad bieszczadzkim potokiem PDF Drukuj Email
Autor: Zbigniew Paprocki   

 

 

Zapada zmrok, śpiewają gdzieś dwaj przyjaciele.

Ogniska dym unosi w dal słowa i czas.

W bieszczadzką noc stłumiony głos echo w dal niesie.

Gdy płomień zgaśnie, przyjdziesz do mnie w smutnych snach.

 

W samotni swej, wtulony w kąt słucham i płaczę.

Tak bardzo brak ciepła twych snów, dotyku rąk.

I słowa pieśni teraz brzmią jakoś inaczej.

A może ja inaczej widzę dzisiaj świat?

 

Tułaczy los wybrałem sam, wolności chciałem.

Szatański plan, jak głupi żart w myślach mych żył.

Aż na Tarnicę zawiódł mnie, tam Cię szukałem.

Ciebie nie było - ty już nie chciałaś przy mnie być.

 

Gdzieś nad potokiem przyszedł kres drogi tułacza.

Spojrzała na mnie migocąca w wodzie twarz.

Płynące łzy ocieram dłonią swą, w dal patrzę.

A byłem pewien, że przede mną cudny świat.

 

Wróciłaś dziś znowu we śnie, serce kołacze.

Żal niepojęty, dusza łka, tak mi cię brak.

Łzy rozpływają się w źródlanej zimnej wodzie.

Miała być wolność... a ja trzymam w ręku głaz.

 

Tułaczy los, kończy się dzień, już zrozumiałem,

że wolność ta pozorna jest i krótko trwa.

Dziś przypomniała mi ta pieśń, co w życiu ważne.

W wolności swej poznałem samotności smak...

 

 

Copyright © 2010 Zbigniew Paprocki. Wszelkie prawa zastrzeżone.